poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Przerwa

Hej, kochani!
Właściwie nie mam pojęcia, od czego powinnam zacząć, a zbierałam się do napisania wyjaśnienia już od jakiegoś czasu. Jak pewnie możecie zauważyć w kolumnie z informacjami, nawet nie zaczęłam pisać kolejnego rozdziału i minęło już chyba tyle czasu, że powinnam wytłumaczyć to osobom, które czekają na dalszy ciąg tego opowiadania (liczę na to, że kilka takich się znajdzie).
Ogólnie można powiedzieć, że stanęłam w miejscu albo wręcz zostałam całkowicie wykopana z tej historii, chociaż nigdy w życiu bym nie podejrzewała, że to się zdarzy. Byłam kompletnie uzależniona od tego opowiadania, od postaci i od fabuły, i nie wyobrażałam sobie, że mogłabym nagle przestać o tym wszystkim myśleć.
A potem na początku lipca, zaraz po dodaniu nowego rozdziału, obejrzałam nowy serial i zakochałam się po uszy w głównym pairingu i w samym serialu oczywiście. W całym swoim życiu przeczytałam mnóstwo książek, widziałam sporo filmów i seriali, ale największe wrażenie wywarło na mnie Jily i reszta par właściwie się dla mnie nie liczyła. Nie sądziłam, że cokolwiek przebije tę miłość, bo po prostu od tych dwunastu/trzynastu lat zawsze na pierwszym miejscu było tylko Jily, Jily i nic więcej, aż przypadkiem zaczęłam ten serial i zupełnie popłynęłam. Gdyby ktoś był ciekawy, to mówię tutaj o Philkasie z Eyewitness i ledwo się powstrzymuję, żeby nie pokazać w tym miejscu ogromu mojej miłości i zachwytów :D
W każdym razie nagle znalazłam parę, którą pokochałam bardziej niż Jily i szczerze mówiąc, nie byłam na to przygotowana.
Właściwie to myślałam na początku, że to nic nie zmieni i dalej będę pisała TEE, ale potem... w pewnej chwili po prostu przestałam czuć własną historię. Przestałam się zastanawiać nad tym, co się dalej wydarzy, co chcę jeszcze napisać, jak poprowadzić daną sytuację. Przestałam nawet wchodzić na bloga, chociaż jeszcze dwa miesiące temu byłam od niego ogromnie uzależniona. A teraz nie dość, że kompletnie nie czuję tego opowiadania i wydaje mi się obce, to jeszcze mam wrażenie, że jest totalnie słabe.
Ogólnie jestem szalona, bo przeczytałam chyba ponad 100 ff o Philkasie po angielsku (chociaż nigdy nie czytałam niczego po angielsku) i ogólnie odzwyczaiłam się od pisania po polsku i na razie nie wyobrażam sobie, żebym mogła choćby zacząć kolejny rozdział.
Na początku chciałam to przeczekać, bo myślałam, że to minie i że zacznę pisać, jak już trochę ochłonę po tym serialu, ale nie ochłonęłam. Wcześniej całe TEE zajmowało mi jakieś 80 procent głowy, a teraz nie wiem nawet, czy zajmuje 1 procent i to mnie lekko załamuje. W każdym razie w tym momencie mniej więcej 90% to Philkas. Oki, jestem nienormalna.
Poza tym zakochałam się w aktorstwie Tylera Younga, które było dla mnie prawdziwą perełką i nigdy niczyja gra aktorska nie wywarła na mnie takiego wrażenia. Napisałam do niego wiadomość, rozpływając się nad jego talentem, a kiedy mi odpisał(!!), rozpłynęłam się do końca. Jejku.
Przechodząc już do sedna, nie chcę pisać niczego na siłę, dopóki tego kompletnie nie czuję, bo wyszłaby z tego jeszcze większa kupa niż dotychczas. Na razie wzięłam się za pisanie Philkasowych one-shotów po angielsku, co w sumie nie było najmądrzejsze, bo nigdy nic po angielsku nie pisałam (oprócz tego listu do Tylera) i właściwie nie mam za bardzo pomysłów na te one-shoty, więc długo na tym nie pociągnę. Szczerze mówiąc, na razie napisałam tylko jednego, który muszę jeszcze gruntownie poprawić, a potem może dodam go na Wattpada, gdyby ktoś chciał przeczytać, ale raczej nie polecam, bo ten pierwszy słabo mi wyszedł i pewnie mój angielski to coś strasznego, ale może przynajmniej trochę się dzięki temu podszkolę.
Okej, jeśli chodzi o TEE, to wiem, że zawsze mówiłam, że nigdy nie zostawię tego bloga i tak dalej... W sumie to go nie zostawiam, bo na pewno chcę go dokończyć, ale w najbliższym czasie raczej nie będę się potrafiła do tego porządnie zabrać. Nie znikam stąd na zawsze, jednak trochę to potrwa zanim znów poczuję tę historię i napiszę tu coś nowego.
Więc zdecydowanie robię sobie przerwę, nie mam pojęcia jak długą, ale obiecuję, że wrócę. Przepraszam, jeśli Was zawiodłam i liczę na to, że zrozumiecie ten wywód, bo serio odzwyczaiłam się od pisania po polsku.
Na koniec jeszcze gorąco i z całego serca polecam Eyewitness, jeśli oczywiście nie przeszkadzają Wam wątki homoseksualne.
Ogromnie przepraszam za brak rozdziału, za nieodpisanie na komentarze pod poprzednim, (za które dziękuję po stokroć!) i za zaległości na Waszych blogach.
Przepraszam raz jeszcze, kocham Was wszystkich i mam nadzieję, że będę miała dla kogo tutaj wrócić.
Całuję i zostawiam Was z moimi kochanymi maleństwami. Przysięgam, ten ship to życie, złoto i diamenty.




<3

21 komentarzy:

  1. Byłam mega podjarana jak zobaczyłam, że coś tu się pojawiło. Potem mina jednak zrzedła, bo nie jest to kolejny rozdział ani nawet jego zapowiedź. Lecz pewnie nie zdajesz sobie nawet sprawy jak to dobrze wiedzieć na czym się stoi-że nie porzuciłaś bloga (nas!) bez wieści i pożegnania :)
    Ja też ostatnio pokochałam serialową parę i to tak jak dawno nie kochałam żadnego książkowego parringu (polecam "Riverdale" tak swoją drogą) <3 Więc rozumiem Cię doskonale!
    Mam nadzieję, że uda Ci się niedługo wrócić do bloga i kontynuować to świetne opowiadanie z taką samą pasją i miłością do Jily jak na początku (albo wystarczającą do kontynuowania historii jak planowałaś).
    Na koniec tylko proszę o niewyzywanie najlepszego opowiadania jakie w życiu czytałam od słabych :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, też bym chciała, żeby to był nowy rozdział i bardzo mi przykro, że tak to się potoczyło. Nie mogłam Was tak porzucić bez słowa, minęło ponad półtora miesiąca, więc stwierdziłam, że muszę to jakoś wyjaśnić :)
      Riverdale oglądałam na bieżąco i przez chwilę był to nawet mój ulubiony serial, dopóki nie zobaczyłam właśnie Eyewitness, który wciągnął mnie niesamowicie i to jakieś 100 razy bardziej niż Riverdale :D Właściwie nadal Eyewitness i Riverdale to moje dwa ulubione seriale, ale jednak czuję tę gigantyczną różnicę pomiędzy nimi. Znaczy różnicę w moim odbiorze, bo Riverdale nie wciągnęło mnie tak bardzo na poziomie emocjonalnym. W każdym razie ciekawa jestem, którą parę tak mocno pokochałaś :)
      Dziękuję Ci z całego serca, też mam nadzieję, że niedługo tu wrócę, spragniona Jily i całej reszty.
      Jejku, jesteś naprawdę kochana, ale obecnie naprawdę myślę, że to opowiadanie jest słabe. Próbowałam przeczytać sobie któryś z poprzednich rozdziałów, żeby się na nowo wczuć w tę historię, ale nie potrafiłam znaleźć fragmentu, który by mi się spodobał i który chciałabym przeczytać. Powinnam mieć właśnie jakiś ulubiony rozdział albo fragment, z którego byłabym zadowolona i do którego chciałabym wracać, ale niestety takiego nie mam, więc chyba coś jest nie tak z moim pisaniem. Albo to może właśnie przez ten angielski, bo dziwnie się czuję, czytając po polsku.
      No nic, mam nadzieję, że niedługo wrócę do pisania i będę wreszcie zadowolona z efektów.
      Dziękuję Ci pięknie za komentarz, wszystkie cudowne słowa i szybki odzew, uwielbiam Cię za to ♡
      I przepraszam raz jeszcze za tę przerwę.
      Całusy :*

      Usuń
    2. Ehh...bez następnych rozdziałów nie będę w stanie Cię przekonywać, że opowiadanie jest C U D O W N E, a widzę, iż tym razem jeszcze mi nie wierzysz. Spokojnie, ja się nie poddaję - wszystko jest kwestią czasu B)
      A oto i jeden z dowodów: mój szybki odzew spowodowany jest ciągłą potrzebą sprawdzenia czy czegoś nie dodałaś! Właściwie to (CUDOWNE) opowiadanie jest jedynym, dla którego zaglądam na bloggera tak w ogóle. Nie wiem czy to fakt, że blogi mi jakoś przeszły na rzecz książek, czy może to, iż nie znalazłam chociażby podobnie dobrego ;)
      Co do parringu - totalnie zwariowałam na punkcie Bughead *.*
      Ale skoro twierdzisz, że istnieje coś lepszego od Riverdale, jestem zmuszona zweryfikować te informację :D
      Przesyłam całusy i całe uwielbienie dla bloga i Jily jakie mogę zmieścic w jednym komentarzu <3<3<3:*

      PS Uwielbiam jak odpisujesz na komentarze, naprawdę!Czekam prawie tak samo jak na nowy rozdział. Zawsze są takie miłe i pozytywne...<3

      Usuń
    3. Ojojoj, dziękuję Ci pięknie, jesteś naprawdę kochana ♡
      Aa, uwielbiam Bughead, bardzo im kibicowałam i ogólnie całym sercem pokochałam Betty już od samego początku, więc chciałam, żeby była szczęśliwa ♡ Na pewno ta para jest na mojej krótkiej liście ulubionych par, więc możliwe, że mamy podobne gusty :)
      W takim razie jeszcze raz gorąco polecam Eyewitness, ma tylko 10 odcinków, które pochłonęłam w dwa dni. Chociaż podejrzewam, że obejrzałabym je w jeden dzień, gdybym tylko miała wtedy czas :D
      Jeśli zdecydujesz się oglądnąć, mam nadzieję, że spodoba Ci się w równym stopniu jak mnie ♡
      Jejku, tu mnie naprawdę pozytywnie zaskoczyłaś, bo nawet nie przypuszczałam, że ktoś by mógł w ten sposób myśleć o moich odpowiedziach na Wasze komentarze. Szczerze mówiąc, zawsze wydawało mi się, że prawie nikt ich nawet nie czyta :D W każdym razie bardzo dziękuję za wszystkie kochane słowa i przesyłam jeszcze więcej całusów :*

      Usuń
  2. Uwielbiałam rożne książki, seriale itd., ale chyba nigdy nie miałam az takiej zajawki na jakas pare, wiec chyba trudno mi to zrozumieć :D Mam ogrombą nadzieję, zd za jakis czas wrócisz do pisania tej opowieści. Odnoszę wrażenie, zd jestes wobec siebie zbyt krytyczna; naprawdę piszesz swietnie is tym opowiadaniu jest mnóstwo b.dobrych fragmentów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie wcześniej też nie miałam nigdy takiej zajawki na żadną parę, więc się tego nie spodziewałam, ale to całkiem przyjemne uczucie.
      Też mam taką nadzieję :)
      Ogólnie jestem wobec siebie zbyt krytyczna we wszystkich możliwych aspektach, moja pewność siebie jest naprawdę tragiczna, a właściwie w ogóle jej nie ma. W każdym razie dziękuję bardzo za miłe słowa :*
      Całusy!

      Usuń
  3. Doskonale cię rozumiem. Ja właśnie zamknęłam bloga, bo kompletnie straciłam do niego wenę :/
    Mam nadzieję, że chociaż nie zrezygnujesz zupełnie z blogowania.
    Trzymaj się cieplutko ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale cię rozumiem. Ja właśnie zamknęłam bloga, bo kompletnie straciłam do niego wenę :/
    Mam nadzieję, że chociaż nie zrezygnujesz zupełnie z blogowania.
    Trzymaj się cieplutko ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że za jakiś czas tutaj wrócę, ale mam coraz więcej wątpliwości.
      Pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
  5. Jeju, rybka, znamy się nie od dziś, wiesz, że Cię uwielbiam i lubię tu zaglądać, żeby przeczytać Twoje najnowsze dzieło.
    Kiedy przeczytałam ten wpis, poczułam i pomyślałam tyle negatywnych rzeczy, że z powodu powyższych kwestii postanowiłam Ci ich oszczędzić. Ostatecznie, myślałam, wcale nie muszę być wiecznym bohaterem i ofiarą w jednym, z nikim nie muszę się dzielić swoimi przemyśleniami, zwłaszcza że Ty sama wydajesz się zadowolona takim stanem rzeczy. Jestem w stanie zrozumieć wiele. Widziałam wiele początków i wiele końców historii takich jak ta. Codziennie czytam w trzech językach i zdarza mi się pisać w dwóch. Sama się zmieniam, obserwuję zmiany u innych i naprawdę różne rzeczy jestem w stanie zrozumieć. Nie rozumiem jednak idei tego wpisu. Naprawdę wolałabym, żebyś się tym z nami nie dzieliła, bo to naprawdę tak głupiutkie wnioski, że aż nie mogę uwierzyć, że Twoje! Przeczytałaś setki fanfików po angielsku, dobrze, to zupełnie naturalne (chyba każdy z nas wcześniej czy później przechodzi przez etap szukania gdzieś dalej), zainteresowałaś się nowym fandomem (tu alarmowa lampka, bo to źle wróży, jeśli czyjeś pomysły są w stanie wciągnąć Cię tak bez reszty - one powinny Cię raczej inspirować, żebyś kiedyś stworzyła coś własnego!), też dobrze, też naturalnie. Ale żeby połączenie tych dwóch prozaicznych (banalnych!) powodów sprawiło, że nie POTRAFISZ (sic!) przestawić się na pisanie i czytanie po polsku????? Jezus, Troilus i Kresyda, brzmisz zupełnie jak Dżoana Krupa, która po paru latach z dala od ojczyzny (na jej korzyść jest oczywiście czas rozłąki) zapomniała jak jest "dywan" po polsku. No niestety, ale dla mnie to jest nie dość, że gigantyczne wyolbrzymienie, to jeszcze straszna żenada. Przepraszam, nie chcę Cię w żaden sposób zranić, bo kiedy czytałam Twoje przemyślenia i kiedy dowiedziałam się o Twojej ścieżce naukowej, myślałam o Tobie w samych superlatywach i chciałabym, żeby nadal tak było. Powyższy wpis brzmi jednak dla mnie jak zwierzenia dziesięciolatki, która własnoręcznie przetłumaczyła sobie tekst piosenki ulubionego zespołu i jest pod wrażeniem tego przełomu. Nie, nie i nie. Zrozumiem wszystko z Twojej strony - zmianę upodobań, brak czasu, brak weny. Ale nigdy, że straciłaś umiejętność panowania nad ojczystym językiem, bo przeczytałaś parę internetowych historyjek i odpisał Ci jakiś koleś. No nie. Wiem dobrze, że stać Cię na więcej i przykro mi widzieć Cię w takiej formie.
    Oglądaj sobie serial, ciesz się sobą, rób tylko to, co sprawia Ci przyjemność. Życzę Ci tego jako życzliwy człowiek :) A jako czytelniczka radzę co innego - dorośnij sobie spokojnie we własnym tempie. Nikt Cię nie goni. To jest w porządku, o ile nie gubisz siebie w tym wszystkim. I żadna znajomość gramatyki nie zastąpi współodczuwania w języku, nie odbieraj jej więc sobie, bo to, że umiesz czytać ze zrozumieniem po angielsku nie znaczy wcale, że masz tracić tę umiejętność w języku polskim.
    Z serdecznymi pozdrowieniami, zawsze oczekująca
    Eskaryna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba lekko się rozminęłyśmy. Chodziło mi tylko o to, że po prostu odzwyczaiłam się od pisania po polsku, ale to właściwie nie ma nic do rzeczy. Gdyby to był problem, z pewnością nie robiłabym sobie przerwy. Właściwie to nawet nie było na poważnie z tym, że nie potrafię przestawić się na ponowne pisanie po polsku, bo na pewno potrafię. A raczej potrafiłabym, gdybym nadal czuła tę historię.
      I to jest główny powód: zupełnie nie czuję tego opowiadania. A język nie ma tutaj nic do rzeczy.
      Możliwe, że źle to przedstawiłam, ubrałam w słowa albo po prostu wzięłaś odrobinę zbyt dosłownie to, co napisałam.
      Co prawda napisałam, że nie potrafię pisać po polsku, ale no, nie było to z mojej strony poważne, tym bardziej, że nawet nie próbowałam niczego napisać od dwóch miesięcy.
      Wiem, że nie miałaś na celu sprawić mi przykrości tym komentarzem, ale jednak poczułam się nieco urażona.
      Myślę, że porównywanie mnie do dziesięciolatki i ta rada na temat dorośnięcia jest trochę nie na miejscu, kiedy bazujesz jedynie na tym, co tutaj napisałam, ale w porządku.
      Sprostuję raz jeszcze: przerwa jest spowodowana tym, że straciłam serce do tego opowiadania. A język polski czy angielski, "internetowe historyjki" i odpowiedź od "jakiegoś kolesia" nie mają z tym absolutnie nic wspólnego.
      Plus, nigdzie nie napisałam, że nie chcę stworzyć czegoś własnego, ale obecnie muszę odpocząć od tego wszystkiego.
      Nie wiem, czy teraz dobrze to wytłumaczyłam, ale cóż...
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Kiedy dokładniej wczytasz się w mój komentarz, na pewni zauważysz, że wszystkie uwagi (również ta o dziesięciolatce) odnoszą się wyłącznie do Twojego ostatniego wpisu, nie do Twojej osobowości, której przecież nie znam, nie powinnaś więc czuć się urażona. To nie był dojrzały wpis, ti nie było coś, czym powinnaś się dzielić, jeśli chcesz być traktowana poważnie.
      Co do odbioru, ja przecież nie wiem, co mogłaś mieć na myśli! Widzę tylko to, co nam napisałaś. A napisałaś między innymi, że stworzyłaś tekst w języku obcym i odzwyczaiłaś się od pisania po polsku. Czy to nie brzmi dziwnie? Dla mnie na pewno tak, chociaż oczywiście nie mam przystępu do rdzenia tego wszystkiego i widzę wyłącznie tyle, ile nam dajesz.
      Z pozdrowieniami
      Eskaryna

      Usuń
    3. Jasne, oczywiście rozumiem, że nie mogłaś wiedzieć, co miałam na myśli, dlatego chciałam to nieco sprostować. Wiem, że nie przedstawiłam tego jasno, więc to tylko moja wina.
      I jeszcze raz, może nie odzwyczaiłam się od pisania po polsku, a raczej od pisania tego opowiadania :)
      Nie wiem, czy wpis jest dojrzały, czy też nie, ale skoro odebrałaś go w ten sposób, to może rzeczywiście nie jest najmądrzejszy, chociaż póki nie mam ochoty zapaść się przez niego pod ziemię ze wstydu, myślę, że oprócz mojego "fangirlingu" dla mnie nie ma w nim nic niedojrzałego, ale to oczywiście zależy od odbioru.
      Pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
  6. Strasznie przykro mi się zrobiło, gdy zobaczyłam, że robisz sobie przerwę. Uwielbiam to opowiadanie całym moim serduszkiem i naprawdę mi smutno, że jak na razie nie będziesz pisać :( Eh... moja przyjaciółka też wciągnęła się w eyewitness i jarała się przy mnie Philkasem, więc coś w tym pairingu musi byćXD Pamiętam moją ogromną zajawkę shipem stydia z teen wolf, która trwała chyba z połtora roku, także w pewnym sensie cię rozumiem. Jednak pomimo, że dalej ta para ma miejsce w moim sercu, to już aż tak bardzo się nią nie jaram. Mam nadzieję, że po jakimś czasie znów poczujesz wenę i zaczniesz pisać, ponieważ twoje opowiadanie to ŻYCIE.Pamiętaj, że dalej masz grono wiernych widzów, którzy zniecierpliwieniem czekają na Twój powrót </3 :( Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, teraz mi też jest przykro i tak z każdym kolejnym pojawiającym się tutaj komentarzem mam ochotę zabrać się znowu za pisanie :)
      Tak, Philkas to cudo nad cudami ♡
      Teen wolf jeszcze nie oglądałam, ale mam to na mojej bardzo długiej liście seriali do obejrzenia i jestem ciekawa, jak sama zareaguję na Stydię, bo dużo słyszałam o tej parze :D
      Też mam taką nadzieję!
      Dziękuję pięknie za komentarz ♡
      Całusy :*

      Usuń
  7. To jest mój pierwszy komentarz na tym blogu i pragnę ci powiedzieć, że się w nim zakochałam <3
    Jeszcze żadne ff nie wywołało u mnie takich emocji. Te wszystkie zabawne lub przygnębiające sprawiały, że chciałam więcej I więcej. Kiedy zobaczyłam że robisz przerwę zrobiło mi się smutno. Ale jestem pewna, że wrócisz. :)
    Alnilam
    P.S życzę weny. I czekam na twój powrót

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww, dziękuję z całego serduszka za komentarz i ujawnienie się! To naprawdę dużo dla mnie znaczy ♡
      Jesteś ogromnie kochana, bardzo, bardzo mi miło, że moje opowiadanie Ci się spodobało :)
      Z pewnością tutaj wrócę, a z każdym takim przesympatycznym komentarzem jestem ku temu coraz bliższa ;)
      Pozdrawiam gorąco i jeszcze raz dziękuję.
      Całusy :*

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję, że wrócisz bo czytałam twoje opowiadanie 2 razy, ponieważ raczej wszystkie fajne ff hp z pokolenia rodziców harry'ego już przeczytałam, w każdym razie nie jestem w stanie znaleźć już nic dobrego, dlatego czytam jeszcze raz te poprzednie. Ja nie sądzę żebym kiedykolwiek pokochała coś bardziej niż opowiadania z ery huncwotów(nie tylko jily), bo te dobrze napisane mają wielki klimat, od którego ja w pewien sposób jestem uzależniona. Po prostu kocham całym serduchem. Naprawdę niektóre były napisane tak że gdy były smutne momenty płakałam, gdy wesołe śmiałam z bohaterami,wszystkie emocje przekazane w taki sposób, że czytelnik staje się częścią opowiadania. Tez próbowałam coś pisać, ale nigdzie nie wstawiałam bo jakoś według mnie sztucznie to wyszło, a nie chciałam zaśmiecać blogspota czymś czego sama raczej nie chciałabym czytać. Są blogi, które naprawdę polubiłam niektóre dokończone, niektóre nie dokończone i nieaktywne nawet 6 lat, ale czytałam jednego, który był zawieszony na 2 lata i po tym czasie dokończony. także dalej mam nadzieję ! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Biorę się za pisanie komentarza, a tu zonk - nie ma pola do pisania komentarzy. Myślę sobie "co jest?" ale okazało się, że to tylko internet nie domaga.
    A dobrze, bo uważam, że to komentarze mogą tu najwięcej zdziałać :D
    Dobrze Cię rozumiem. Jily od zawsze miało specjalne miejsce w moim serduszku, a SD było moim oczkiem w głowie, jadąc autobusem, czy siedząc na nudnej lekcji ciągle wymyślałam dialogi i nowe sceny na bloga, a tu nagle pyk! Minął rok pustki. Dziwnie było nagle nie mieć ich głosów w głowie, nie śmiać się i nie płakać razem z nimi. Czasem chyba trzeba po prostu dać sobie trochę czasu. Mi niesamowicie ciężko było wrócić, ale jakoś się przemogłam i powiedziałam sobie, że tak tego nie zostawię, bo to moje dziecko, moja perełka. Chociaż też mam tak, że nie mogę przeczytać starych rozdziałów bez zwijania się i skręcania bo to takie cringe i jezu jak ktoś może to czytać skoro ja nie mogę przebrnąć? Dlatego nie wracam do tego i staram iść się na przód, bo wiem, że tylko bym się bardziej załamała.
    Mam nadzieję, że za jakiś czas obudzi się w Tobie ta stara miłość i wrócisz, bo skoro mi się udało, to każdy może to zrobić! A ja (oprócz tego że jestem trochę do tyłu...) naprawdę chciałabym poczytać coś Twojego, a mam tu na myśli kontynuację TEE :D
    Wiec trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że wszystko się jakoś unormuje :D
    Całuję, Atelier

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do tego, że komentarze mogą tu najwięcej zdziałać, mnie właśnie to popchnęło do przodu - jak nagle tyle osób napisało mi, że wciąż czeka :D Więc Ty też dawaj dawaj i wracaj szybciutko do nas!

      Usuń